Wydrukuj tę stronę

Wielość dróg świadectwa, ks. Dawid Leśniak


Tegoroczne pochylenie się nad postaciami świętych Piotra i Pawła przypada na dzień świętowania zmartwychwstania, jakim jest każda niedziela. To bardzo dobrze, gdyż obaj apostołowie stali się naocznymi świadkami zmartwychwstałego Jezusa. I obaj nieśli w świat Dobrą Nowinę – każdy na swój sposób. Także dzisiaj potrzebujemy owej proporcji Piotra i Pawła, aby Kościół pozostał wierny misyjnemu orędziu pozostawionemu przez Chrystusa. W czym zatem ta „proporcja” się wyraża?

Piotr jest przedstawicielem wierzących w sposób prosty, konkretny, choć niepozbawiony potknięć. Docierał do wierzących Żydów, by na bazie ich wiary ukazywać ciągłość Jezusowego wezwania do nawrócenia i otwierać oczy na Mesjasza, który już na ziemię zstąpił. Mistrz z Nazaretu osobiście zaprosił go do grona najbliższych uczniów, którzy stali się zaczynem Kościoła, a nawet więcej – jego właśnie uczynił Chrystus przewodnikiem Kościoła. Choć się o to nie starał, zostało mu to dane przez Boga, i to bez jego specjalnych zasług.

Z kolei Paweł został zaproszony do grona uczniów już po zmartwychwstaniu Jezusa i Jego wniebowstąpieniu. Być może nie poznał Mistrza z Nazaretu za Jego ziemskiego życia, ale On sam upomniał się o niego i dał się mu poznać mocą swej łaski. Jezus sam upatrzył sobie Pawła. Bazując na jego ogromnej erudycji, uczynił go Bóg misjonarzem pogan, z którymi mógł rozmawiać na każdy temat. Miał też Paweł ogromny potencjał pobożności, to nią powodowany zaciekle tropił chrześcijan i wtrącał ich do więzienia dla oczyszczenia prawowierności judaizmu.

Ci dwaj apostołowie, chociaż różniący się pochodzeniem i wykonywanym zawodem, zostali osobiście powołani przez Chrystusa do głoszenia Ewangelii. Każdy z nich miał swoje życie i Bóg miał na to wzgląd, bo posyłał ich tam, gdzie mogli się najlepiej realizować. To wskazówka dla nas – Chrystus stale potrzebuje głosicieli Dobrej Nowiny, potrzebuje świadków na miarę darów, jakimi zostaliśmy ubogaceni. Różnorodność nie jest w Kościele przeszkodą, ale bogactwem w dziele ewangelizacji. Skoro Bóg jest tajemnicą, to w swoich zrządzeniach może posłużyć się naszymi talentami w sposób niesamowicie kreatywny. Jest tylko jeden warunek, przed którym stanął zarówno Piotr, jak i Paweł – to zaufanie Bogu i oddanie Mu swej wolności, aby to On mógł kierować życiem.

Dla wielu z nas jest to niewyobrażalne, dlatego ciągle tracimy tyle dobrego... Zauważmy – ludzie, których heroizm wiary doprowadził do świętości, mieli talenty, którymi ubogacali życie Kościoła w swoim czasie, a które po dziś dzień są wzorem do naśladowania. Święci nie są „od linijki” – są jacy są, różnorodni... jak choćby wspominani dzisiaj Piotr i Paweł. Mimo tej różnorodności Pan posłużył się obydwoma jako apostołami.

Warto dzisiaj pochylić głowy nad tajemnicą powołania do świętości, świętości, do której prowadzą różne drogi. Nie wolno jednak zapominać, że nigdy nie będą to drogi łatwe i proste, gdyż w życie Bożego posłańca jest wpisany trud i cierpienie, jak wpisane zostały w dzieło zbawienia przez mękę, krzyż i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Zwróciły na to naszą uwagę czytania – o Piotrze w więzieniu (z Dziejów Apostolskich) oraz o Pawle wypatrującym końca swego życia (z Listu do Tymoteusza). Kroczmy zatem drogą wyznaczoną nam przez Boga i jego świętych, kroczmy drogą zbawienia, której strzeżenie pozostawił Chrystus apostołom i Kościołowi, któremu przewodzą: „Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą”.